Portugalia - Funchal

Samolot podchodzi do lądowania. Wszechobecne pod nami od niemal godziny mgły się rozstępują i pod skrzydłem samolotu dostrzegam skalistą wysepkę. Wiem, że to Porto Santo. Po paru kolejnych chwilach ukazuje się już większa wyspa: Madera – mój cel, gdzie spędzę najbliższe kilka dni. Samolot bierze ostry skręt w prawo, wydaje się, jakby pilot celował w górujące nad lotniskiem skały. Ale nie – kolejny, równie ostry skręt, słyszę wysuwanie podwozia i po paru sekundach jestem już na ziemi.

Madera to miejsce dość szczególne polityczno-geograficznie. Z jednej strony to Europa: autonomiczna wprawdzie, ale jednak część Portugalii. Płaci się w euro, można się tu dostać wyłącznie z dowodem osobistym, żadnych granic, formalności. Z drugiej: Madera to część Makaronezji, a więc oficjalnie: Afryki. Fakt – pogoda jest niemal afrykańska,  a w lutym temperatury w ciągu dnia umożliwiają spacery w krótkich spodniach. Wieczory i poranki są jednak dość rześkie.

Wypada trochę więcej powiedzieć o pasie startowym w Funchal – stolicy Madery. To tutaj zaczyna się i kończy w zasadzie każda wycieczka na wyspę. Droga startowa była przed kilkoma laty wydłużana. Dzięki temu standardowe samoloty mogą spokojnie wyhamować, bez wciskania pasażerów w fotele. Z kolei większym maszynom przebudowa pasa umożliwiła w ogóle lądowania i starty na tej bajecznej Wyspie Wiecznej Wiosny. Co więcej: dodatkowe kilkaset metrów pasa startowego zostało zbudowanych na palach, które usadowiono pomiędzy małymi dokami dla jachtów. Dokerzy muszą mieć tu ciekawą pracę – niby przy jachtach, ale z rykiem odrzutowców nad głowami co kilkadziesiąt minut!

madera-2
madera-3
madeira-1-n

Kilkadziesiąt minut później jestem już w centrum Funchal. Bagaż zostawiam w hotelu i udaję się na pierwszy spacer po mieście. Nie jest to metropolia – w stolicy Madery mieszka niespełna połowa z ćwierć miliona mieszkańców całej wyspy. Z drugiej strony – piętrzące się nad Funchal góry wymuszają bardzo rozległą zabudowę, a z jednego krańca miasta na drugi jest solidne kilkanaście kilometrów. O kilkuset metrach pod górkę nie wspomnę.

Samo centrum to przyjemny teren, doskonały do spacerów o chyba każdej porze roku – zimą można wygrzać się w słońcu, a latem bryza znad oceanu czy z gór chłodzi miasto. Co ciekawe: mimo, iż znajduję się ponad 3500 kilometrów od Polski, znajduję (i to w małej odległości od siebie) dwie polskie pamiątki. To pomnik Jana Pawła II (czy jest na świecie – poza Chinami i Rosją – miejsce, gdzie on nie był) oraz popiersie marszałka Piłsudskiego. Naczelnik spędził na Maderze jedną zimę, na przełomie 1930 i 1931 roku. Tak w sumie, to Marszałek wiedział co robi – w tamtych latach w Polsce zimy były srogie, a tu proszę: na Maderze nie mniej niż 10-12 stopni. Na plusie!

Kontynuując spacer po centrum Funchal trafiam do ratusza, do kościoła św. Jana i przed Pałac św. Wawrzyńca. Wszystkie budynki są doskonale wkomponowane we wszechobecną tutaj zieleń. Co więcej: nie znam większości roślin rosnących na Maderze, są tak odmienne od tego, co rośnie wokół nas w Polsce. Ale nie tylko roślinność jest tym, co przyciąga tutaj pół Europy – to również słynne wzmacniane wino, noszące taką samą nazwę jak wyspa. Proces produkcji, historię i współczesność oraz – oczywiście – smak wina można poznać, odwiedzając jedną z kilku fabryk win na Maderze.

Ze smakiem wspaniałego słodkiego wina w ustach wracam do centrum Funchal. Nadchodzi mój pierwszy wieczór na wyspie. Zatem… czas na rybę!

Wyjątkowy i niezwykle piękny krajobraz Madery

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI NA MADERĘ

  28.09 - 08.10.2019

  Warszawa

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO FATIMY

  26 - 31.10.2020

  Warszawa

  26 - 30.10.2020

  Berlin

  18 - 25.10.2020

  Katowice, Kraków

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel