Sri Lanka

Sri Lanka pełna herbaty

 

Wybierz termin

Szczegóły oferty

Wyloty:

Cena od:

Leniwie

Stuk pociągu zaczął mnie usypiać. Niby wykupiłem bilet na pociąg pospieszny, aby ów „pośpiech” to był jedynie w kasie. Nie żeby pan kasjer specjalnie się spieszył, obsługując mnie… Bilet na pociąg – pospieszny z nazwy – był o całe 150 rupii droższy od osobowego. Praktyka pokazała, że jechał tylko o 20 minut krócej od osobowego, za to spóźnił się niemal godzinę. Witamy na Sri Lance!

Wiedziałem natomiast, że spać nie mogę, a raczej… że nie warto. Dlaczego? Przed nami rozpościerał się najpiękniejszy widokowo odcinek kolei na Cejlonie. A przynajmniej, tak pisał o tym fragmencie trasy nasz przewodnik. Na szczęście, rzeczywistość przerosła nawet nasze oczekiwania. Po jakieś godzinie telepania się z zawrotną prędkością 30 kilometrów na godzinę, skład zaczął wspinać się na wzgórza, meandrować dolinami. Bliżej i dalej od torów stały małe chałupy: drewniane i murowane. Wszystkie były pokryte dachem, palmowymi liśćmi, ale też… czymś bliżej nieokreślonym. Tu jakaś szkoła, tam chyba urząd (z flagą!), sklepik z mydłem i powidłem. Słowem: typowa azjatycka prowincja, gdzieś w oddali od wszystkiego. Prowincja, która trwa sobie w takim azjatyckim zawieszeniu, nie spieszy się, nie popędza.

Zielono mi!

Ale wszystkie te budynki, cała azjatycka nicość tonęła w zieleni. Takiej zieleni, którą znajdzie się tylko w strefie równikowej, tam, gdzie słońce i deszcz wyzwalają w roślinach niesamowite pokłady chlorofilu. Chwila, czy ja napisałem o słońcu…? Przecież w Irlandii jest równie zielono, a słoneczko zagląda tam chyba tylko w dniu wypłaty.

Dopiero po kolejnych minutach jazdy zdałem sobie sprawę, że ta zieloność to nie jakieś tam krzaki, zarośla, czy wyższa trawa. To roślina, którą wszyscy (poza Włochami i Czarnogórcami…) znamy od dzieciństwa. Mamy ją w domach, korzystamy chyba codziennie, kupujemy. Herbata! Większość z nas zapewne uzna herbatę ze Sri Lanki za jedną z najlepszych na świecie (i słusznie!), a tamtejsze plantacje za dawne, wręcz starożytne. I… niesłusznie! Pierwsze krzaki herbaty zostały posadzone na wyspie niewiele ponad 150 lat temu. A powodem rosnącej popularności plantacji herbacianych stał się pomór… krzaków kawy. Już w latach 70-tych XIX wieku tony cejlońskiej herbaty zapełniły magazyny w londyńskich dokach, ale prawdziwy rozwój przemysłu herbacianego na Sri Lance nastąpił kolejne kilka lat później, kiedy to na wyspie pojawił się sir Thomas Lipton. Tak, ten Lipton. Yellow Label Tea znamy do dziś! Ale to temat na osobną opowieść.

Herbaciany zakątek

Sir Lipton rozpropagował cejlońską herbatę w Imperium Brytyjskim, które wówczas obejmowało naprawdę sporą część świata. Areał plantacji na wyspie rósł i rosło też zapotrzebowanie na pracowników, którzy ręcznie zrywaliby liście z herbacianych krzaków. Więcej: w 100% ręczna praca trwa do dziś, co zapewnia cejlońskiej herbacie najwyższą jakość! Spacerując po wzgórzach nad plantacjami czy jadąc pociągiem pośród herbacianej zieleni, widzi się dziesiątki, setki kolorowych punkcików – to tzw. Tamilowie Plantacyjni, sprowadzeni tu przed ponad wiekiem z południa Indii (wówczas oba kraje były przecież perłami w koronie Królowej Wiktorii…). To właśnie przez ich ręce (dosłownie!) przechodzi większość cejlońskiej herbaty, jaką ze smakiem popijamy siedząc w europejskich fotelach czy herbaciarniach. Każdy krzak jest obrywany kilkukrotnie w ciągu roku, zrywa się tylko liście odpowiednie w danym momencie do obróbki. Z tony liści uzyskuje się tylko (lub aż!) około 250 kilogramów herbaty. A wiele fabryk (a jest ich na lankijskich wzgórzach sporo!) nadal wykorzystuje technologie przywiezione tu przez Sir Thomasa.

Mój niebieski pociąg, mijając Nuwara Eliya, zaczyna zjeżdżać już w doliny. Kończą się lankijskie Highlands, a niesamowita zieloność herbaty ustąpi… niesamowitej zieloności bananowców czy palm kokosowych. A o nich chyba tak ciekawej historii się nie napisze.


SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO LIBANU

Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela

Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela

JFK, Chicago, Toronto, Los …
ceny od
8390 zł
Sprawdź terminy
Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela

Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela

Berlin, Hamburg, Frankfurt,…
ceny od
5490 zł
Sprawdź terminy
Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela
First minute

Pielgrzymka do Libanu śladami św. Charbela

Warszawa-Chopin
ceny od
4799 zł
4995 zł
Sprawdź terminy