Czarnogóra - Kotor

Kiedy tylko wychodzę z autobusu uderza mnie fala gorąca. Ale czego innego, niż upał, oczekiwać od czarnogórskiego wybrzeża we wrześniu? Na szczęście ulgę przynosi lekka bryza znad morza. Czy raczej: znad zatoki. Kotorska Boka, wspaniale wcinająca się w południowo-zachodnią część Czarnogóry, uznawana jest za jedyny fiord położony w południowej Europie.

Ale temperatura doskwiera tylko przy parkingu. Kiedy wchodzę na teren otoczonego murami Starego Miasta, czuję wyraźny powiew chłodu. Chłodu i historii. Same mury mają ponad 4,5 kilometra długości. I – co ciekawe – otaczają nie tylko położone tuż nad morzem miasto, ale również wspinają się w pionie ćwierć kilometra na górujące nad miastem wzgórze! Zatem można wspiąć się z kotorskiego Starego Miasta do twierdzy św. Jana nie wychodząc z (dosłownie i w przenośni) cienia dawnych czarnogórskich obwałowań. Ale zanim wejdę na twierdzę, spędzam sporo czasu w sąsiedztwie morza.

Na jednej z bram wejściowych nadal można zauważyć ślady po komunistycznej przeszłości Kotoru – Czarnogóra była bowiem (choć dziś tego niemal nie widać) częścią dawnej Jugosławii. Kilka kroków i jestem już na jednym z centralnych placów miasta, ocienionym przez parasole licznych kafejek i restauracji. Stoję naprzeciwko katedry św. Tryfona, jednego z kilku zachowanych romańskich budynków w mieście. Dziś katedra nie jest – niestety – w pełni oryginalna, wiele jej elementów było dobudowanych w późniejszych stuleciach wskutek trzęsień ziemi.

Kontynuuję swój spacer pośród kotorskich zaułków, jakże typowych dla dawnych weneckich miast na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Gdzieś między bliskimi ściana wisi pranie, w innym miejscu czuć wybiegające na ulicę zapachy domowej kuchni, a na murze wygrzewa się kot. Co ciekawe: Kotor dorobił się nawet Muzeum Kotów, mimo, iż po serbsku „kot” to „maczka”. Cóż, do miejsca sławiącego czworonogi zajrzę innym razem. Nagle zza rogu dobiega mnie piękny cerkiewny śpiew – przecież Czarnogóra jest w większości krajem prawosławnym! Podążam za głosem kapłana i wciskam się (to chyba lepsze słowo niż „wchodzę”) do niewielkiej cerkiewki. Zapach świec, kadzideł, mała grupka wiernych towarzysząca w śpiewach swojemu duszpasterzowi – a więc taki sam klimat, jaki znajdziemy w każdym innym prawosławnym miejscu na świecie.

Robi się już popołudnie, niebawem słońce częściowo schowa się za góry otaczające Kotor, zrobi się nieco chłodniej. Wyruszam zatem na Twierdzę św. Jana. Kręte kamieniste schody wiodą mnie coraz wyżej. Na szczęście: od kilku dni nie padało, zatem porastająca je trawa jest sucha i nie muszę z każdym krokiem obawiać się, że swój spacer skończę kilka metrów niżej. Po kilkudziesięciu minutach docieram na szczyt. Panorama powala: u moich stóp kotorskie Stare Miasto z portem, mariną, murami, fosą. Nieco dalej błękitnieje Zatoka Kotorska, usiana niewielkimi miasteczkami i wioskami, pełnymi kamiennych domów, takich samych, jak w Kotorze. A zupełnie z tyłu: potężne góry otaczające z wszystkich stron ten czarnogórski fiord. Gdzieś w oddali majaczą mi góry, u stóp których przebywał Daniel Craig. Czarnogórcy bowiem bardzo szczycą się faktem, iż to tutaj kręcono część scen „Casina Royale”.

Mając gdzieś w pamięci Agenta 007 schodzę ostrożnie z Twierdzy do miasta, ścigając się z zachodzącym słońcem. Przede mną już tylko wieczorna bałkańska uczta w kotorskiej konobie…

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI NA BAŁKANY

  18 - 25.08.2019

  East-Midlands, Frankfurt, Kolonia, Kopenhaga, Leeds, Londyn, Monachium, Oslo, Stuttgart, Sztokholm

Ostatnie miejsca

  18 - 25.08.2019

  Gdańsk, Katowice, Kraków, Rzeszów, Warszawa, Wrocław

Ostatnie miejsca

  22 - 26.08.2019

  Poznań

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel