Bagaż - jak się spakować przed wyjazdem?

Nooo, wreszcie! Pojutrze lecę! Tyle się naczekałem na swoją wymarzoną podróż i… jest! Czas się pakować. A od czego zacznę? – oczywiście, jak zwykle, od internetu. Bo przecież to, co spakować, zależy od tego, czy na miejscu będzie ciepło, czy ciut chłodniej, słonecznie, czy jednak nieco deszczowo.

Internet mówi wyraźnie: ładna pogoda, dość ciepło, tylko jeden przelotny deszcz! A więc mogę spakować lżejsze rzeczy, tylko jedną kurtkę i parę pełnych butów – będzie więcej miejsca w drodze powrotnej na pamiątki!

Tym razem lecę tylko z bagażem podręcznym, biorę go ze sobą na pokład samolotu, muszę zatem pamiętać o paru drobiazgach. Po pierwsze szukam w łazience małych opakowań kosmetyków – mogą mieć maksymalnie 100 ml objętości. Na szczęście bez problemu znajduję na półce małą pastę do zębów, mały dezodorant, niewielkie opakowanie szamponu. A co by się stało, gdybym zabrał na lotnisko do bagażu podręcznego duże butelki czy tubki? Po prostu poleciałbym bez nich, a moje kosmetyki wylądowałyby w lotniskowym śmietniku. Taaak, pamiętam, że dużych płynów czy żeli nie wolno przewozić w bagażu podręcznym. Podobnie zresztą, jak ostrych przedmiotów – zatem szybko sprawdzam, czy przypadkiem w swoim zestawie podróżniczym nie mam pilnika, noża czy scyzoryka.

Po nieco ponad godzinie jestem spakowany. Na koniec, kiedy bagaż jest już zamknięty biorę jeszcze zwykłą miarkę krawiecką i sprawdzam, czy torba mieści się w wymiarach, jakie narzuca linia lotnicza – po co dopłacać za nadbagaż? Na szczęście tym razem wszystko jest w porządku, zatem odstawiam torbę  w kąt. Dopakuję do niej już tylko przewodnik, który jeszcze dziś poczytam przed snem.

Wspominam za to poprzednią, wspaniałą podróż do Hiszpanii. Nie dość, że miałem dwa tygodnie wspaniałej pogody, odwiedziłem wiele cudownych miejsc, to jeszcze zafundowałem sobie duży, 20-kilogramowy bagaż nadawany do luku. I to się nazywa komfort! Mogłem przewieźć i podarować znajomym doskonałe hiszpańskie wino, dla siebie miałem drugą butelkę, a dodatkowo jeszcze smakowe oliwy z oliwek – bo przecież takie rzeczy można bez problemu nadać w bagażu rejestrowym, oczywiście dokładnie opakowane. Dzięki temu wszystko doleciało wraz ze mną do Polski w całości!

Ostatnie dni i godziny przed wyjazdem minęły (jak zwykle!) za szybko. Ale jestem pewny, że spakowałem wszystko, co trzeba, więc ze spokojem wychodzę z domu na lotnisko. Jeszcze tylko ostatni rzut: tak, mam pieniądze (w tym oczywiście żelazną rezerwę na niespodziewane wydatki), mam wszystkie niezbędne dokumenty, mój telefon ma włączony roaming, zatem czas wyruszać!

Bon voyage!

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO MEKSYKU I NA KUBĘ

  19 - 29.01.2021

  Berlin, Warszawa

  03 - 13.03.2020

  Amsterdam, Berlin, Frankfurt, Hamburg, Kopenhaga, Londyn, Monachium, Paryż, Wiedeń, Zurych

  07 - 17.07.2020

  Buenos Aires, Chicago, Nowy Jork, Sao Paolo, Toronto

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel