Chiny - jak przeżyć?

Początek azjatyckiej podróży

Eeech, no to lecę do Chin – taka myśl kołatała mi w głowie, kiedy pakowałem się kolejny raz przed wylotem do Państwa Środka. I znów będę – przez kilkanaście dni – żyć w kraju, gdzie wszystko (no OK… większość rzeczy) działa inaczej. Będę musiał odrzucić większość przyzwyczajeń, jakich nabyłem mieszkając całe swoje życie nie w Państwie, ale w Europie Środka.

Weźmy samolot: gdzieś nad bezkresem Syberii stewardesy podadzą kolację. Wiadomo: z nożem i widelcem. Dla nas widelec to norma, a dla sporej części Chińczyków to jakiś dziwny przyrząd, służący do nie wiadomo czego. Bo przecież jedzeniu służą pałeczki, prawda? A nóż? – kroić przecież nie trzeba, skoro jedzenie jest zawsze podawane w małych kawałkach. Jest jeszcze inny sposób serwowania – bardziej wygodny, szczególnie na ulicy – jedzenie na patyku, oczywiście wściekle posypane czymś czerwono-pikantnym.

A pozostając przy samolocie (szczególnie teraz, skoro lecę linią europejską): znów (czy to w terminalu, czy już na pokładzie) napotykam niemałe grupy Chińczyków, snujących się w poszukiwaniu dystrybutora wrzątku, aby zalać nim swoją zieloną herbatę w półlitrowym, przezroczystym termosie. Czy ktoś kiedyś mówił Państwu o ograniczeniu wnoszenia płynów na pokład? A już w szczególności wrzątku? – pamiętajcie, proszę, że w Chinach tak to nie działa. Gorąca woda na herbatę z wrzątkomatu jest Chińczykom bardziej potrzebna, niż powietrze.

chiny herbata

Szlak naszej 11-dniowej pielgrzymki do Chin

Pierwsze wrażenia po przylocie

Dolecieliśmy, wysiadamy z samolotu. Jeszcze tylko kontrola wizowa, odbiór bagażu i już można mówić o prawdziwym rozpoczęciu wycieczki do Chin. Zaraz po wyjściu z pekińskiego terminala uderzy w nas gorące, wilgotne powietrze. Znów (zanim do tego nie przywykniemy, co zwykle zajmuje 2 dni) będziemy mokrzy już po kilku chwilach. I to nie za sprawą biegu czy jazdy rowerem pod górkę, a po czasie stania bez ruchu. Ot tak, działa latem na nasze blade twarze azjatyckie, monsunowe powietrze.

Czas dotrzeć do Pekinu. Czy ktoś z Państwa kiedyś podziwiał 4-pasmowe, niemieckie autostrady? To co powiecie na chińskie, które czasem mają po 6-7 pasów w każdym kierunku? Co więcej: zmiana pasów polega na powolnym wjechaniu na któryś z tych sąsiednich. Kierunkowskaz? – a po cóż, przecież chyba wszyscy się domyślą, że ja zjeżdżam na lewy. Niespodziankami mogą być również wszelkiej maści wehikuły jadące pasem awaryjnym… pod prąd. Może to być też Chińczyk, pchający bambusowy wózek wypełniony mydłem i powidłem.

Kierunek – stolica Chin

I po dłuższej chwili jazdy jesteśmy już w Pekinie. Czy ktoś z Państwa zna elektronikę firmy Anasonix? Albo sprzęt fotograficzny Ony? A może zegarki Lorex? Nie znacie? – to poznacie, gdyż właśnie takie cuda są do kupienia na pekińskich (i nie tylko) bazarach. Niech Was oczywiście nie zmyli słówko „bazar” – jeśli mają Państwo przed oczami zbiór kilkunastu straganów krytych swojskim brezentem… Pekiński bazar to kilka pięter stoisk ze wszystkim: odzieżą, elektroniką, obuwiem. Znajdziemy tam też artykuły bardziej chińskie: biżuterię, herbaty, czy pałeczki. W sprawie tych dwóch ostatnich możemy być niemal pewni, że są oryginalne. Co do pozostałych… znacie Państwo inny naród równie dobry w kopiowaniu?

Myśląc o bazarach nie sposób nie wspomnieć o tych nocnych, odbywających się niemal w każdym mieście Państwa Środka. I zaryzykuję stwierdzenie, że nie można w pełni przeżyć pielgrzymki do Chin bez (dla mniej odważnych) spaceru wśród stoisk z nocnym jedzeniem, a (dla odważnych!) – skosztowania kilku ciekawszych dań chińskiego street food’u. Znajdziemy tam zarówno potrawy nam, białasom, znane, choć podane inaczej: zamiast filetu z kurczaka na talerzu, uśmiechać się do nas będą małe kawałki drobiu (oczywiście posypane obficie czymś pikantnym!) nadziane na patyk. Albo: podobnie podana wieprzowina. Czyli: wygląda może dziwnie, ale smakuje swojsko. Dostrzec również możemy takie specjały jak smażone świerszcze, prażone jedwabniki, czy też (to mój osobisty hit): karaluchoburgery.

Smacznego!

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO CHIN

  14 - 24.09.2019

  Warszawa

  14 - 24.09.2019

  Amsterdam, Berlin, Bruksela, Dublin, Frankfurt, Hamburg, Kopenhaga, Londyn, Paryż, Wiedeń, Zurych

  14 - 24.09.2019

  Buenos Aires, Chicago, Nowy Jork, Sao Paolo, Toronto

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel