Chorwacja - Srd

To miejsce poraża. Zarówno swoim położeniem, pięknem, widokami. Ale również: swoją historią, szczególnie tą najnowszą, końca XX wieku. Górujące nad Dubrownikiem wzgórze Srd. Swoją drogą… jak można stworzyć nazwę, składającą się z samych spółgłosek? Nawet dla Polaka wymówienie tej nazwy nie jest łatwe.

Dubrownik jest na trasie praktycznie każdej wycieczki czy pielgrzymki do Chorwacji. Ale na Srdj wchodzą (lub wjeżdżają nieliczni). A warto.

Któregoś wrześniowego popołudnia wyruszam spod murów starego Dubrownika. Najpierw kilkanaście minut podejścia uliczkami miasta (choć już tymi nowszymi, na zewnątrz obwarowań miejskich). Potem przejście przez Jadranską Magistralę i zaczynam podejście ścieżką na szczyt. Kilkadziesiąt minut, kilkanaście zakrętów i już zbliżam się do położonego w najwyższym punkcie krzyża. Jestem na Srdju. Wysokość nie jest może jakaś szczególna, znajduję się bowiem zaledwie 412 metrów n.p.m. Ale w tym przypadku swoją wspinaczkę rozpocząłem niemal dokładnie nad morzem. No może… kilka metrów ponad, na murach cytadeli obok dubrownickiej bramy Pile.

Będąc na szczycie warto (a wręcz: trzeba) podejść pod niewielki murek obok krzyża i spojrzeć w dół. Dokładnie pode mną czerwienieją dachy Dubrownika, rozdzielone wąskimi uliczkami, gdzie tysiące turystów chowają się latem przed upałem. Całość – otoczona najpotężniejszymi murami, jakie do dziś zachowały się w Europie. Nieco na lewo, wśród błękitu Adriatyku widzę oazę zieleni – wyspę Lokrum. To również ciekawa opcja, kiedy przebywa się na wycieczce w Dubrowniku – zamiast wspinać się na wzgórze, można wynajętą łodzią dopłynąć na wyspę i oddać się dolce far niente. Zresztą w miejscu, gdzie ja się znajduję również takie słodkie nieróbstwo jest wskazane. A nawet przyjemniejsze, gdyż na Srdu jest o kilka stopni chłodniej niż na dole.

Spoglądając w lewo dostrzegam zachodnie skraje Czarnogóry, to właśnie tam Daniel Craig prowadził swoje rozgrywki w Casino Royale. Odwracając się w tył – góry południowej Bośni. Na Bałkanach granice przebiegają podobno zamiast południków i równoleżników…

 

I te właśnie granice, czy raczej: chęć tworzenia nowych granic stało się powodem, dla którego wielu Dubrowniczan spogląda na Srdj z łzą w oku. Stąd bowiem w trakcie ostatniej wojny bałkańskiej wojska serbskie (z pomocą oddziałów Czarnogórców) ostrzeliwały stary Dubrownik. Wystrzeliwane stąd pociski trafiały na czerwone dachówki, na kościoły, na małe kafejki, gdzie zarówno przed wojną, jak i po niej toczył się niespieszny bałkański żywot. Przy kawie, przy rakiji, przy świeżo złowionych krewetkach z grilla. Również dziś, kiedy wojna w Chorwacji jest już od dawna tylko wspomnieniem, życie tczy się wolno. Większość Chorwatów (i oczywiście również tych, którzy przyjeżdżają na wycieczkę do Chorwacji) dostaje się na wzgórze nieco inaczej niż ja – kolejką linową, która wwozi na szczyt wzgórza w kilka chwil spod bramy Ploče. Ale niezależnie od tego, jak się dostaniemy na szczyt, podziwiamy ten sam widok i wspominamy tę samą historię starego Dubrownika.

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI NA BAŁKANY

  23 - 28.03.2020

  Gdańsk, Kraków, Poznań, Warszawa, Wrocław

  23 - 28.03.2020

  Dublin, Frankfurt, Kopenhaga, Londyn, Monachium, Oslo, Sztokholm, Wiedeń

  22 - 28.03.2020

  Buenos Aires, Chicago, Nowy Jork, Sao Paolo, Toronto

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel