Kazachstan - Oziornoje

Dobra, równa szosa skończyła się już jakiś czas temu. Od tamtej chwili jechaliśmy czymś, co drogę przypominało tylko z nazwy. Najciekawsze jednak miało dopiero przyjść. Zaraz za ostatnimi zabudowaniami wsi Kellerowki nasz kierowca nagle skręca w lewo. „Stiepam budziet łuczsze” – stepem lepiej – oznajmia. I faktycznie: przez niemal pół godziny zbliżamy się do celu pośród traw. W prawo: step. W lewo: również. Step by step…

Po jakiś trzydziestu minutach wyłaniają się zabudowania. Najpierw ruiny dawnego sowchozu, potem drewniany budynek z wieżą zwieńczoną krzyżem, a zaraz za nim cały ciąg chałup. Takie same widywałem w Gruzji i Armenii, gdzieś w środkowej Rosji i na Wołyniu. Ot, zwykłe wiejskie domy, wprost mówiące o tych, którzy przed nimi stoją: „Jesteśmy z byłego Sojuza”.

Gdzieś w połowie rzędu domostw kierowca ostatni raz skręca w lewo i oto po chwili jestem już przed kościołem Matki Boskiej Królowej Pokoju. Z zewnątrz – zwykły kościół, jakich (paradoksalnie!) sporo w północnej części Kazachstanu. Ale wystarczy wejść do bocznej kaplicy, aby zobaczyć prawdziwe cudo – jeden z zaledwie kilku na świecie ołtarzy stworzonych rękami znanego gdańskiego artysty, Mariusza Drapikowskiego.

kazach-babcia
step-Kazach
visitalmaty

Dlaczego właśnie tutaj, w środku kazachskiego stepu, znajduje się dzieło tak wybitnego artysty? Oziornoje to miejsce tzw. „Cudu ryb” – 25 marca 1941 roku w powstałym kilka dni wcześniej jeziorze znalazło się mnóstwo ryb, które uratowały od śmierci głodowej mieszkańców samej wioski, jak ich sąsiadów z okolicznych miejscowości północnego Kazachstanu. Dziś na brzegu jeziora stoi figura Matki Boskiej z siecią pełną ryb – pamiątka po cudzie sprzed kilkudziesięciu lat.

Niewielkie (dziś liczy niespełna 400 mieszkańców) Oziornoje gościło już wiele znanych osób, był tu m.in. ksiądz Prymas Józef Glemp, arcybiskup Józef Kowalczyk, a wspomniany wcześniej ołtarz poświęcił osobiście Papież Benedykt XVI. Do wioski od lat przybywają pielgrzymi – duża część z nich to oczywiście Polacy. Odwiedzają oni zarówno sanktuarium, ale również chcą poznać miejsce, dokąd przesiedlono naszych rodaków kilkadziesiąt lat temu. Wśród pielgrzymów jest też coraz więcej przybyszów – rosyjskiej Syberii, Ukrainy, innych części Kazachstanu, czy nawet innych republik byłego Związku Radzieckiego w Azji Środkowej. Przybywa też młodzież, dla której historia z lat 30-tych i 40-tych to nieznana część dziejów.

Rankiem kolejnego dnia urządzam sobie spacer po wiosce. Na ulicach (ok… właściwie to jednej głównej ulicy, na której ani asfaltu, ani chodnika nie widziano) spotykam ludzi. Ogromna większość z nich to potomkowie Polaków, przesiedlonych tutaj w 1936 roku z ziem ówczesnej Zachodniej Ukrainy, zaraz przy polskiej granicy, biegnącej rzeką Zbrucz. Dziś czystym językiem polskim posługuje się tylko część mieszkańców wioski Oziornoje, ale z pomocą mieszanki polsko-rosyjsko-ukraińskiej dogadać się można właściwie z każdym.

Kontynuując spacer trafiam pod pomnik Wyzwolicieli Ojczyzny. Tutaj – podobnie, jak wszędzie w byłym Sojuzie – można dowiedzieć się, że II Wojna rozpoczęła się w 1941 roku… Pomimo tego, iż wioska jest w większości polska i trafia tu na pielgrzymki wielu Polaków, nadal straszy dawna sowiecka wersja historii. Niedaleko pomnika mijam studnię, taką zwykłą, wiejską, z zielonym daszkiem. To właśnie koło niej rozpoczęła się historia Oziornego. Przesiedleńcy latem 1936 zostali pozostawieni przez NKWD  wokół tej studni, jedynego miejsca w promieniu kilkunastu kilometrów, gdzie był dostęp do wody.

Idę dalej w kierunku Jeziora, które dało nazwę wiosce Oziornoje. Po drodze odwiedzam jeszcze siostry z tutejszego Karmelu. Zakonnice – podobnie jak mieszkańcy wioski – to Polki i Ukrainki; znów kilka chwil mija na miłej rozmowie o powstaniu i dziejach ich Wspólnoty.

Potem jeszcze kilka chwil zadumy nad jeziorem, szybki obiad w Domu Pielgrzyma i… czas wyjeżdżać. Do innych, równie chwytających za serce miejsc w Kazachstanie.

Piękne kazachskie widoki, które zapierają dech

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO KAZACHSTANU

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel