Gruzja

O czym warto wiedzieć przed wyjazdem do Gruzji?

 

Wybierz termin

Szczegóły oferty

Przekonaj się w czym tkwi sekret Kaukaskiej Gościny! 😉 

Kliknij w zdjęcie i zobacz terminy

Wycieczka: Kaukaska gościna

Wyprawa: Kaukaska Wyprawa

Trzy najważniejsze słówka po gruzińsku 

Cóż, gruziński do najłatwiejszych języków nie należy – ani w piśmie, ani w mowie. Ale każdy, kto jedzie do Gruzji, powinien poznać te trzy słowa. Gaumardżos – dosłownie „zwycięstwo”. Tak naprawdę najczęściej używa się tego słowa wznosząc toasty. A dokładnie – kończąc toast który może trwać kilka dobrych minut. Na zdrowie! Gamardżoba – to swojskie „Dzień dobry”. W przeciwieństwie do wielu innych języków, tego zwrotu można używać zarówno skoro świt, jak i później w ciągu dnia. W powyższej formie wypowiadamy się luźno, jeśli chcemy zabrzmieć bardziej oficjalnie czy po prostu grzeczniej, mówimy „Gamardżobat”. Inglisuri icit? – „Czy mówisz po angielsku?”. W tym miejscu najlepiej zapamiętać również czwarte słowo: „ara” czyli „nie”. Gruzińsskim lingua franca pozostaje nadal rosyjski, choć młode pokolenie coraz częściej zna również angielski.

Jaką odzież zabrać ze sobą do Gruzji? 

Najkrótsza odwiedź brzmi: „każdą”. Jest to niezwykle urozmaicony kraj, w którym nadmorskie deptaki porośnięte palmami od wysokich, cztero- i pięciotysięczników dzieli w linii prostej 100-150 kilometrów. Jeśli, od wiosny do jesieni, jedziemy tylko na niziny, wystarczy lekka lub średnia odzież. I coś od deszczu – na wszelki wypadek, gdyby wiatry przywiały chmury znad gór. Jeśli natomiast wybieramy się choć na trochę w góry Gruzji, warto mieć z sobą nieco cieplejszą odzież, bluzę czy polar, coś nieprzemakalnego oraz, oczywiście, nieco solidniejsze buty. Te ostatnie przydadzą się również w miastach, ba – nawet w stolicy. Gruzini wynaleźli wino przed kilkoma tysiącami lat, ale do dziś nie wiedzą, jak wynaleźć równe chodniki. 😉

Jak robić zakupy w Gruzji? 

W przeciwieństwie do Polski, Gruzja jest do dziś krajem mniejszych sklepów. Czasem nawet bardzo małych. Jest też krajem ryneczków, bazarów czy wręcz pojedynczych, przydrożnych stoisk. Małe sklepiki, są zaopatrzone dość skromnie, nie znajdziemy tu np. 25 gatunków herbaty czy 14 smaków jogurtów owocowych. Ale na pewno w każdym (no, prawie) sklepie zakupimy podstawowe artykuły.

Natomiast tym, co znajdziemy wszędzie, choćby w najmniejszym przybytku, jest oczywiście wino – nie zawsze butelkowane, z banderolą. Czasem sprzedawczyni odleje nam np. litr do naszej butelki po wodzie mineralnej z dużego baniaka.

Z pewnością warto też zajrzeć na gruzińskie bazary. Mieszkańcy sprzedają tam to, co rodzi ziemia: warzywa, owoce, czaczę, miody, orzechy. Nie zdziwcie się, kiedy napotkacie całą alejkę melonów, obok rząd stoisk z młotkami, a jeszcze dalej – kilkunastu lokalnych producentów miodu. Natomiast na bazary warto iść nieco głodnym – w czym, jak w czym, ale w karmieniu gości Gruzini są mistrzami świata!

Trzy najlepsze podarki z Gruzji 

Oczywiście prezentem nr 1 z Gruzji jest wino. Wybór smaków, producentów i kształtnych butelek czy glinianych gąsiorów mamy w zasadzie nieograniczony. To tylko kwestia naszych preferencji oraz – oczywiście – portfela.

O ile wino kupimy w wielu krajach (choć gruzińskie należy do najlepszych!), to prezentem, który można nabyć tylko na Kaukazie Południowym są kanci. To wydrążone rogi (zwykle krowie lub bawole), służące do picia wina. Zapytacie: dlaczego Gruzini piją z rogów, a nie np. kielichów? Spróbujcie odstawić róg! – w Gruzji wypija się całe naczynie (nawet największe) na raz, duszkiem, zaraz po toaście.

Ciekawym, tanim i podzielnym podarunkiem dla bliskim są „gruzińskie snickersy” – czyli czurczchelo. To kaukaski deser, orzechy nanizane na nitkę zalewa się zagęszczonym sokiem i pozostawia do wyschnięcia. Czurczchelo bez problemu zniesie parogodzinny lot z Gruzji do Polski, a potem jeszcze podróż do znajomych. Wierzcie: mina obdarowanych, który sądzą, że dostali świeczkę – bezcenna!

Jak się jeździ po Gruzji? 

Będąc na gruzińskiej drodze pamiętajmy o jednym: tu się zdarzyć może wszystko. Ulica jednokierunkowa? – to tylko sugestia, aby nie jeździć w drugim kierunku. Przejścia dla pieszych na autostradzie? Proszę bardzo, po co nadkładać drogi chodząc pod czy nad ziemią. Zwierzęta hodowlane na głównych szosach? No jasne, przecież z domu na pastwisko mućki nie będzie chodzić naokoło. Pasy? – jakiś wynalazek zachodu. W Gruzji pasażerowie ufają kierowcy, że dowiezie ich bezpiecznie.

Samochody z kierownicą po prawej? –  to za sprawą importu aut z Japonii, a przeróbka kosztuje. Słyszycie klakson? – na 99% nic się nie stało, po prostu kierowca sygnalizuje w ten sposób zakręt, albo pozdrawia sąsiada idącego obok chodnikiem.

Słowem: to kraj dla osób mających oczy dookoła głowy. 

Mamy nadzieję, że przygotowaliśmy Was choć trochę i wkrótce przekonacie się sami jak interesująca i niezwykła będzie podróż do Gruzji.


SPRAWDŹ NASZE WYJAZDY DO GRUZJI

Brak ofert w tej sekcji