Rosja - Transsybir

Idę powoli wzdłuż peronu, patrząc niewidzącym wzrokiem na numery wagonów. Traf chciał, że mój stoi chyba z 200 metrów od wejścia na peron. W każdym wagonie otwarta jest, choć to przecież jeden z dworców samej Moskwy, tylko jedna para drzwi. Obok: kobieta w wieku bliżej nieokreślonym, z listą pasażerów, długopisem i wystającą z kieszeni chorągiewką i latarką. To „prowadnica” – władczyni życia i komfortu pasażerów w swoim wagonie. Na krótkich trasach (a krótkie w Rosji to takie do 1000 kilometrów) pracuje w wagonie sama. Na dłuższych – zawsze ma koleżankę, zmienniczkę. A ja akurat wybieram się w podróż najdłuższą trasą. Najdłuższą na świecie. Bowiem nigdzie indziej pociągi nie pokonują niemal 9 300 kilometrów.

Kolej Transsyberyjska: słowo-klucz do wielu podróżniczych marzeń. Ikona, o której śni wielu miłośników Wschodu. Najlepszy sposób na wycieczkę po Rosji, a już na pewno – po tej nieco dalszej jej części. Zauralskiej, azjatyckiej, jakby bardziej egzotycznej, wyglądającej zza rogu już nieco skośnymi oczami Czukczów, Buriatów czy Jakutów.

Po kilku chwilach odnajduję swój wagon. Swojej prowadnicy pokazuję bilet (imienny! – wszak to Rosja), paszport. Czas wspiąć się po stromych schodach wagonu, znaleźć swoje miejsce i rozłożyć rzeczy. Książki, klapki, kosmetyki, piżama, coś do jedzenia, kubek, herbaty. Chowam swój bagaż do skrzyni pod moją leżanką i spoglądam na swoich towarzyszy w czteroosobowym przedziale. Parka młodych Rosjan (mogą mieć po 26-28 lat) jedzie blisko, tylko do Permu. Znów warto sobie uświadomić rosyjską skalę odległości. „Blisko” to dalej niż w Polsce z Przemyśla do Szczecina, to jakieś 28 godzin podróży. Mój trzeci towarzysz jedzie nieco dalej, do Krasnojarska. To już poważniejsza podróż, bowiem spędzimy z sobą nieco ponad 4000 kilometrów i ponad 2 doby. Nie wiem jeszcze, z kim spędzę dalszą część podróży, ostatni tysiąc kilometrów, dzielący Krasnojarsk od mojego celu: Irkucka.

Czas rozejrzeć się po pociągu. Czy może RŻD (rosyjski odpowiednik naszego PKP) coś zmienił od czasu mojej poprzedniej wycieczki na Syberię? W sumie… niewiele! Dwie toalety są, dwie prowadnice w każdym wagonie są, samowar również. Właśnie!! – samowar. O tym wspomnieć trzeba. Każdy dalekobieżny wagon na wschód od Bugu posiada to cudowne urządzenie, umożliwiające zrobienie sobie herbaty (bo jakże to: W Rosji bez czaju podróżować?) czy zalanie zupki, którą u nas nazwano „chińską”, choć „rosyjska” byłaby też na miejscu. W nowszych wagonach woda wrze przez całą podróż podgrzewana elektrycznie, ale w starszych prowadnica co kilka godzin dokłada kilka małych węgielków lub kawałków suchego drewna, aby utrzymać ogień (!) na palenisku pod samowarem. Wot – tiechnałogia.

Na drzwiach przedziału prowadnic wisi – jak za starych dobrych czasów – rozkład jazdy pociągu. Zaczyna się w Moskwie, kończy – na położonym nad Pacyfikiem Władywostoku. Dalekobieżne składy w całej Rosji zatrzymują się 2-3x razy dziennie na dłużej, zwykle około pół godziny. Można wtedy wyjść z pociągu, coś zjeść „na mieście”, kupić prowiant na dalszą podróż, czy po prostu rozprostować się po wielu godzinach w pozycji półsiedząco-leżącej. Wreszcie pociąg rusza. Po chwili za mną pierwszy z 5135 kilometrów dzielących mnie od Irkucka. Pierwsze rozmowy ze współlokatorami przedziału, pierwszy uśmiech do nieco skośnych twarzy z przedziału obok, pierwsza wędrówka do samowaru po wrzątek. A przede mną? – niemal 76 godzin podróży. Początek kolejnej syberyjskiej przygody!

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI DO ROSJI

  19 - 26.09.2019

  Gdańsk, Kraków, Poznań, Szczecin, Warszawa, Wrocław

  19 - 26.09.2019

  Amsterdam, Berlin, Bruksela, Dusseldorf, Hamburg, Londyn, Mediolan, Paryż

  18 - 26.09.2019

  Buenos Aires, Chicago, Nowy Jork, Sao Paolo, Toronto

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel