Ukraina - Niesamowity Poczajów

Ten widok zapiera dech

Dobra wygodna droga skończyła się w Radziwiłłowie. Zresztą – zwieńczona była ona GAJ-em, a więc posterunkiem ukraińskiej milicji, zwanej od niedawna policją. Teraz nasz autobus podąża szlakiem składającym się z dziur łatanych asfaltem. Ale dzięki temu jest szansa podejrzeć, jak wygląda życie na Ukrainie, na wołyńskiej prowincji. Tu babuszka prowadząca krowę na sznurku, gdzieś obok wiejska studnia, a przy niej kilkoro miejscowych, tam jakieś stado kaczek przebiega przed naszymi kołami… To chyba właśnie dla ochrony kaczek jest tu tak wiele dziur i nikt nie jedzie zbyt szybko.

Wioska znika nam z oczu, wjeżdżamy w las. Po kilku chwilach zza wzgórza wyłania się kopuła. Chwilkę po niej druga, też na wiele kilometrów kapiąca złotem. Potem kolejne… Skąd tutaj, w środku dość ubogiego Wołynia, wzięło się tak wiele złota? Podjeżdżamy bliżej, potem jeszcze kilka minut podejścia na wzniesienie, na którym stoją cerkwie i monastyry – w końcu można przyjrzeć się temu cudowi z bliska. Jestem w Ławrze Poczajowskiej.

Co ciekawe – główna cerkiew zespołu, pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny – niezbyt przypomina inne cerkiewne arcydzieła Wschodu. A to dlatego, iż jej głównym budowniczym  był, urodzony na Śląsku, Gotfryd Hoffman, który projektując świątynię wzorował się na kościołach znanych mu z jego okolic, m.in. na Wambierzycach.

Poczajów2g
Poczajów3g
Poczajówn

Cerkiew dla wszystkich

Jednak pomimo dość zachodniego stylu, w jakim zbudowano główną cerkiew, wnętrze pachnie Wschodem; a dokładniej prawosławiem i świeczkami. Pachnie również pośpiechem, z jakim opiekujące się chramem starsze panie zeskrobują wosk. Czuć tutaj rzeczywistą gorliwość wiernych. Wiernych, którzy pochodzą z wielu okolicznych wspólnot – bowiem wśród modlących się w Poczajowie są zarówno wyznawcy kościoła prawosławnego patriarchatu moskiewskiego, są ci z patriarchatu kijowskiego, i są też grekokatolicy. Ale nawet przed łacinnikami drzwi wszystkich cerkwi są otwarte. Wszyscy modlą się razem – przed ikoną Matki Boskiej Poczajowskiej oraz przed kamieniem z odciskiem stóp Maryi,  znajdującym się blisko głównego wejścia. Gdzieś w tle słychać dźwięk prawosławnych nieszporów, a w drzwiach mijają się dwie grupy babuszek w chustach.

Dalsze zwiedzanie

Wychodzimy z głównego chramu i kierujemy się na skraj wzgórza, na którym stoi ławra. Masywne drzwi bronią dostępu do długich schodów. Na ich końcu można zanurzyć się jeszcze głębiej w świecie prawosławia. Wystarczy wejść do groty, w której mieszkał Hiob, przełożony monastyru sprzed czterystu lat, później uznany przez kościół prawosławny za świętego. W korytarzu prowadzącym do groty znaleźć można ikony mniejszych świętych z ziem ruskich, począwszy od chrztu Rusi aż po męczenników tragicznych dekad Związku Radzieckiego.

Czas wrócić na powierzchnię. Nasz wzrok jest nadal atakowany przez całe kilogramy złota z kopuł i zdobień. Wchodzimy do cerkwi Trójcy Świętej, zbudowanej przed zaledwie stu laty w stylu rusko-bizantyjskim. Miał to być dowód na odwieczną rosyjskość tych ziem. Budowniczowie nie przewidzieli chyba, że już kilka lat po konsekracji soboru cały teren ławry, baaa: Wołynia, trafi na dwie dekady w polskie ręce.

Jeszcze wiele przed nami

Pora wyjeżdżać, Ukraina to przecież nie tylko ta ławra… Kierujemy się do nieodległego Krzemieńca, miasta Juliusza Słowackiego. Liczymy, że pogoda pozwoli nam raz jeszcze przyjrzeć się Złotym Kopułom. I faktycznie, przez chwilkę z Góry Bony, spod ruin polskiego zamku w Krzemieńcu, widać błyszczące na horyzoncie chramy.

Urokliwy krajobraz Kamieńca Podolskiego, będącego na szlaku naszej pielgrzymki

SPRAWDŹ NASZE PIELGRZYMKI NA UKRAINĘ

  16 - 26.09.2019

  Gdańsk, Katowice, Kraków, Paryż, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Warszawa, Wrocław

  16 - 26.09.2019

  Amsterdam, Berlin, Bruksela, Dusseldorf, Frankfurt, Hamburg, Londyn, Mediolan, Monachium, Paryż, Wiedeń

© Copyright 2019 by Biuro Podróży Misja Travel